Afrodyzjaki nie pochodzą z Afryki
Na co dzień otoczeni jesteśmy niezwykłym bogactwem zróżnicowanych zapachów. Po czym poznać, które z nich mają najsilniejsze działanie afrodyzjakalne? Tak naprawdę są to zapachy ze składnikami odzwierzęcymi. Wśród tych, których nasze nosy i mózgi nie zapominają, warto wyróżnić piżmo, pochodzące z wydzieliny gruczołów zapachowych piżmowca syberyjskiego. Jego wykorzystywanie w produkcji jest jednak zabronione, zamiast tego w perfumach można znaleźć roślinne lub syntetyczne substytuty tego zapachu.
Hodowcy ssaków drapieżnych z rodziny wiwerowatych również wywalczyli sobie miejsce na rynku składników perfum. W pobliżu narządów płciowych wiwer znajdują się gruczoły zapachowe, wydzielające ostrą substancję zapachową zwaną cywetą, dawniej powszechnie stosowaną w przemyśle perfumeryjnym. Na szczęście ten (nie)pachnący składnik jest stosowany coraz rzadziej.
Prawdopodobnie słyszeliście również o szarej ambrze, wydzielinie z przewodu pokarmowego kaszalota? Kiedy naturalnie wydostaje się z ciała tych zwierząt, unosi się na powierzchni morza przez dziesięciolecia, niejako „dojrzewając” i utleniając się. Zapach zmienia się wraz z upływem lat, a w miarę „starzenia się” substancji, jej aromat staje się delikatniejszy i nabiera morskich akordów.