W świecie mody trendy w makijażu wyznacza się co najmniej dwa razy w roku podczas tygodni mody. Może przypadkiem ktoś wie, w jaki sposób czołowi wizażyści są w stanie stworzyć dwa razy w roku tyle różnych stylów makijażu? Recepta jest prosta – trzeba sięgnąć po sprawdzone rzeczy z przeszłości, zastosować je trochę inaczej i już mamy gotową oryginalną nowość. Co warto zaczerpnąć z każdej dekady i co jakiś czas włączyć do swojej rutyny beauty?
Lata 20. i pierwsze smokey eyes
Dziewczyny w latach dwudziestych kochały dymny makijaż oczu i ciemne usta. Cały look podkreślały cienkimi brwiami, które były zaokrąglone i przy skroniach skierowane w dół. Nie znano jeszcze podkładu, dlatego używano tylko pudru. Skóra była wtedy często bardzo blada. Brwi i zbity puder pozostaw w przeszłości, skup się na oczach i ustach. Nie musisz tego nawet próbować jednocześnie.
Ciemne usta wyglądają wspaniale, szczególnie wtedy, gdy jak w latach dwudziestych szminką w kolorze wina pomalujesz górną wargę w serduszko. A przydymione oczy? Czy wiesz, że panie cieniowały oko odwrotnie? Też tego spróbuj. W wewnętrznym kąciku wycieniuj powiekę aż do brwi, a następnie przeciągnij cień w dół w stronę zewnętrznego kącika. Na dzień taki makijaż nie pasuje, ale na balu albo imprezie będziesz prawdziwą gwiazdą!
Makijaż lat 30. i hurra! W końcu wynaleźli podkład
Cienkie brwi z poprzedniej dekady przetrwały, ale pozostały makijaż był bardzo naturalny. Max Factor w końcu wymyślił podkład, który ożywił różem w stylu „właśnie wróciłam ze spaceru i było zimno”. A cienie? Były najbardziej intensywne przy rzęsach, a na pozostałej części powieki rozcierało się je palcem.
Nie obawiano się wtedy kolorów. Oprócz szarego, brązowego i czarnego królowały intensywne cienie w kolorze niebieskim i zielonym. Marka idealna. Z wyjątkiem brwi narysowanych cienką kreską, z lat trzydziestych można wypróbować prawie wszystko. Lata trzydzieste sprawdzą się znakomicie podczas szybkiego porannego makijażu.