W dobie smartfonów logiczne byłoby najprostsze rozwiązanie: ściągasz aplikację, która przy pomocy np. zdjęcia z portalu społecznościowego albo na podstawie selfie pomoże Ci wybrać odpowiedni odcień podkładu. Rzeczywiście, było kilka takich aplikacji. Ale już ich nie ma. Jeżeli na jakąś trafisz, będzie to aplikacja konkretnej marki (Oriflame czy L’Oréal), która poleci Ci podkład danej firmy. I choć proponowane efekty wyglądają bosko, do analizy trzeba podchodzić ostrożnie. Każdy telefon, aparat czy tablet ma inną optykę, inną kalibrację, za każdym razem robisz zdjęcie w innym świetle itd. Nie mówiąc o tym, że wybierając podkład, warto go dotknąć, by sprawdzić konsystencję, krycie czy odporność na ścieranie.
Jedyne, na czym możesz naprawdę polegać, to Twoje oczy, dzienne światło, odpowiednie miejsce, w którym testujesz podkład, a przede wszystkim znajomość swojego tonu skóry, co jest w tym wszystkim najważniejsze. Nie spiesz się z wyborem, a szukając właściwego odcienia trzymaj się następujących kroków.