Ludzie pragnęli pozbyć się go od niepamiętnych czasów – w czasach prehistorycznych za pomocą krzemienia czy muszli, w starożytnym Egipcie, Rzymie i Grecji za pomocą gorących lamp (auć!), pęset i kremów z... krwi nietoperza. Koła wartego miliony dolarów biznesu depilacyjnego obróciły się dopiero w 1901 roku, kiedy to amerykański sprzedawca King Camp Gillette opatentował swoją maszynkę do golenia z wymiennymi ostrzami. Być może nie zdawał sobie wtedy sprawy, jaką rewolucję wywołał. Choć kobiety wstydziły się kupić jego golarkę, bo „co ludzie powiedzą?”