Jeżeli nie będziemy w stanie mu zapobiec, należy natychmiast uruchomić procesy chłodzenia, nawilżenia i regeneracji. Tylko odpowiednia pielęgnacja oparzonego ciała zwiększa szansę na wyleczenie bez konsekwencji i bez nieprzyjemnego łuszczenia się skóry.
Krok 1: chłodzenie
Kiedy byłam mała, mama robiła mi na spalone ramiona okłady z jogurtu. Można też użyć kefiru lub twarogu. I choć nie brzmi to zbyt zachęcająco, babcine sposoby działają: skóra się schładza, a serwatka pomaga w regeneracji. Jeżeli nie masz w domu takich „rarytasów”, przygotuj zimny okład, weź chłodny prysznic (lub kąpiel) lub skorzystaj z kojącej mgiełki Bioderma Photoderm After Sun SOS.
Świetne działanie chłodzące po opalaniu ma też aloes lub pantenol. Aby uniknąć bolesnego wcierania produktu, wybierz pantenol w formie pianki lub w aerozolu. Dostępna jest także kombinacja pantenol + aloes, na przykład marki Altermed. Na łagodniejsze oparzenia marka Shiseido ma również chłodzący żel do ciała Sun After Sun. W pierwszej kolejności polecam jednak suchy olejek oczyszczający po opalaniu Shiseido Sun after Sun, który delikatnie usunie z oparzonej skóry resztki kremów do opalania i przygotuje ją do dalszej pielęgnacji.