Okres na początku nowego roku zawsze jest dla mnie trochę kłopotliwy. Ozdoby świąteczne są już schowane z powrotem do pudła na strychu i powoli zbliża się wiosna. Może już dręczysz się myślą, że za kilka miesięcy weźmiesz na basen nie tylko nowy strój kąpielowy, ale i cellulit. Jak co roku, sięgam po noworoczne badania na temat tego, jak pozbyć się cellulitu, w nadziei, że ktoś już wymyślił magiczną tabletkę, którą połknę i cellulit zniknie na zawsze. I jak co roku atakują mnie artykuły, które chcą mnie „zredukować", "wygładzić" i może nawet „zniknąć", a ja – jak co roku – panikuję na myśl o tym, w jaki sposób zdążę rozwiązać swój problem z cellulitem w tym roku.
Świeży wiatr z zachodu
W tym roku jest tylko trochę inaczej. Z zachodu wieje świeży powiew zmiany i modelki, takie jak Ashley Graham lub Iskra Lawrence wysyłają jasny przekaz: akceptujmy i kochajmy się takie, jakie jesteśmy. Cellulit nie definiuje nas ani nie umniejsza naszej wartości.
Cellulit nie świadczy o nas, że jesteśmy leniwe, brzydkie, że mamy parę dodatkowych kilogramów, że nie jesteśmy wystarczająco dobre, lub że nie powinnyśmy nosić tego czy tamtego. To mówimy sobie same. Przez wiele lat cellulit oznaczał dla mnie obraz szczupłej ręki trzymającej pomarańczę i poniżej ten dramatyczny, wojowniczy i czasami groźny napis obiecujący wieczne potępienie, jeśli nie rozprawisz się ze swoim cellulitem. A potem oczywiście poczucie winy, kiedy przestrzegałam wszystkich tych zaleceń, uwzględniłam wszelkie rady, wskazówki i triki, a cellulit był tam w lustrze w dalszym ciągu.
Być może po raz pierwszy w moim życiu patrzę na siebie w roku 2018 i w odbiciu w lustrze widzę nierówności i wybrzuszenia, ale tym razem bez zwykłego uczucia nienawiści. Jasne, że cellulit jest trudno zaakceptować, czy wręcz pokochać. I jest naprawdę warto o niego dbać, aby nie urósł do większego problemu medycznego, tak samo, jak dobrze jest przestrzegać zdrowego stylu życia, zmywać makijaż, myć zęby, dużo pić i czasami porządnie się spocić. A cellulit nie jest po to, by budować wieloletnią nienawiść i poczucie udręki przed lustrem, lub by ukrywać się pod długimi rękawami w słoneczny dzień.