MAC Cosmetics Skinfinish Sunstruck Radiant Bronzer
Co mi się najbardziej podobało: Ten bronzer to jak wakacje w pudełku. Poważnie. Gdy tylko nałożyłam go po raz pierwszy, poczułam, jakby ktoś musnął moją twarz światłem podczas złotej godziny. To ten typ blasku, który krzyczy „tak, potrafię rozświetlić twarz, nie świecąc się jak naleśnik”. Moja sztuczka? Delikatnie przesuwam po policzkach dużym pędzlem, jakbym chciała tylko zasugerować opaleniznę.
Zalety: MAC Cosmetics Skinfinish Sunstruck Radiant Bronzer ma delikatną teksturę, która gładko się blenduje i pięknie stapia się z cerą, bez plam i smug. W efekcie dostajesz wyrafinowany blask, takie eleganckie rozświetlenie. Paleta odcieni jest doskonale przemyślana dla różnych tonów skóry, a pigmentację można nakładać warstwami, co sprawia, że nadaje się zarówno do uzyskania subtelnego koloru, jak i do wieczorowej opalenizny. W dodatku ma to klasyczne opakowanie MAC, które przetrwa nawet mniejszą apokalipsę w torebce.
Wady: Jeśli masz tłustszą cerę lub błyszczysz się nawet po krótki spacerze do lodówki, będziesz musiała nieco poeksperymentować z bazą i pudrem, aby blask nie zmienił się w „spoconą elegancję”.
Bronzer w sztyfcie lub bronzer w płynie to już nie tylko letni dodatek, który wyciągasz przed urlopem, a potem leży zapomniany gdzieś w szufladzie obok zgubionej szminki. Dobry bronzer na mokro czy chłodny bronzer potrafi konturować, dodać zdrowego koloru, optycznie unieść kości policzkowe i przekonać kolegów w biurze, że spędziłaś weekend opalając się nad morzem.